30 lat, to dużo, czy mało?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno ‘o 30 lat mniej przed nami’ (jak powiedziałby jeden ze znajomych profesorów), a świat wokół nas wygląda inaczej.

Jaka jest Fundacja w tej chwili, wszyscy wiemy. Obejmuje swoją działalnością teren całej Polski, jest Organizacją Pożytku Publicznego, Instytucją Szkoleniową, Agencją Pośrednictwa Pracy i Agencją Doradztwa Personalnego.

Ale pewnie niewiele osób wie, jak i dlaczego to wszystko się zaczęło.

Schyłek lat osiemdziesiątych. Osoby – obecnie nazywane „z niepełnosprawnościami” – miały nadal „pod górkę”, zarówno w przenośni, jak i w praktyce.
W socjalizmie nie mówiło się o niepełnosprawności, tylko o inwalidztwie. Byli: inwalidzi ruchu, inwalidzi wzroku, inwalidzi słuchu (o innych rodzajach inwalidztwa głośno się nie mówiło w ogóle). Słowo „inwalida” nie kojarzyło się najlepiej. Inwalidzi to były osoby z podstawowym wykształceniem, niezdolne do żadnej pracy, pozostające na rencie (najlepiej w domu przy rodzinie). Inwalida, mieszkający w dużym mieście i poruszający się w miarę samodzielnie, miał nieco lepiej – mógł ewentualnie znaleźć pracę w spółdzielniach inwalidzkich, głównie zajmujących się szczotkarstwem lub introligatorstwem.[1]

Nie wszystkim inwalidom wystarczało wykształcenie podstawowe. Najbardziej zdeterminowani pobierali naukę w szkołach średnich, a po maturze zdawali egzaminy wstępne na studia i te studia kończyli. Tylko oni sami mogliby powiedzieć, ile wysiłku kosztowało ich zdobycie wyższego wykształcenia.

Warszawski Pałac Kultury i Nauki. Można go nie lubić, lecz odegrał bardzo ważną rolę z kilku powodów:

1) stał (i stoi) w centrum stolicy i stosunkowo łatwo, jak na ówczesne czasy, można było do niego dojechać komunikacją miejską;

2) wiele instytucji naukowych (tak, jak i kulturalnych) miało w nim swoje siedziby, między innymi: Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Centrum Obliczeniowe Polskiej Akademii Nauk (od 1977 r. Instytut Podstaw Informatyki PAN);

3) był chyba jedynym budynkiem w Warszawie z udogodnieniami dla osób na wózkach; można było się do niego dostać od strony ul. Emilii Plater
z poziomu ulicy, a w środku były do dyspozycji odpowiednio duże windy;

4) akt notarialny o ustanowieniu Fundacji był w nim podpisywany przez wszystkich Fundatorów.

Lokalizacja Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW w budynku PKiN umożliwiała podjęcie studiów osobom na wózkach. Jednak po uzyskaniu tytułu magistra ze specjalnością informatyki okazywało się, że osoby z takim wykształceniem nie są w stanie podjąć pracy zawodowej z powodu swojej fizycznej niesprawności. Przeszkodami były bariery architektoniczne, brak zjazdów/ podjazdów, brak wind (lub odpowiednich wind) w wielu budynkach oraz bariery komunikacyjne (o pojazdach niskopodłogowych nikt wtedy nie słyszał).

Jedną z pierwszych studentek na wózku na tym Wydziale była Ala Zienkiewicz – to wczesne lata siedemdziesiąte. Aby mogła dojechać na uczelnię, koledzy z jej roku sporządzali grafik dyżurów: dwóch silnych chłopów wsadzało Alę na wózku do tramwaju w miejscu jej zamieszkania, a dwóch innych, równie silnych, wysadzało ją na Rondzie ONZ (szczęśliwie nie było przesiadek). Gdy po studiach zaczęła pracować w Centrum Obliczeniowym PAN (Instytucie Podstaw Informatyki PAN), po kilku latach załatwiono jej mieszkanie w budynku „Y” na Emilii Plater przy Twardej i już „podróżowała” bez pomocy. Ala uzyskała stopień naukowy doktora i była jedną z Fundatorek Fundacji. Ale nie wszyscy mogli zostać zatrudnieni w Centrum Obliczeniowym (Instytucie Podstaw Informatyki) PAN i pozostać w budynku PKiN.

Można powiedzieć, że pomysłodawcą założenia Fundacji był Janusz Roguski, matematyk na wózku. Ze względu na pogarszający się stan jego zdrowia osoby ze środowiska matematyczno-informatycznego starały się pomagać swojemu koledze, jak tylko umiały i mogły, a Janusz nie był jedynym ich „podopiecznym”. Późne lata osiemdziesiąte XX wieku to okres powstawania różnego rodzaju fundacji. I to właśnie Janusz powiedział do swoich kolegów
i koleżanek coś w stylu „wy powinniście założyć fundację”. I to jest niewątpliwie jego najważniejszą zasługą, bo najprawdopodobniej bez niego Fundacji
w ogóle by nie było.

Inicjatorką wprowadzenia pomysłu w życie była prof. Elżbieta Pleszczyńska. To ona szukała fundatorów wśród pracowników naukowych: Instytutu Podstaw Informatyki PAN, Instytutu Matematycznego PAN, Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, Wydziału Matematyki, Informatyki
i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, Instytutu Informatyki Politechniki Warszawskiej. Do grupy naukowców z ww. instytutów dołączyło dwóch fundatorów instytucjonalnych: Polska Akademia Nauk oraz Polskie Towarzystwo Informatyczne.

Fundacja musiała mieć nazwę. Uznano, że najlepiej będzie w nazwie umieścić wszystko tak, aby nikt nie poczuł się urażony. Informatyka nie była wtedy ani dziedziną, ani dyscypliną naukową, tylko specjalnością, więc matematyków wstawiono w nazwie jako pierwszych (chociaż, zgodnie z alfabetem powinno być na odwrót). Trudność sprawiło „spokojne” określenie osoby na wózku. Najprościej byłoby użyć oficjalnego wtedy nazewnictwa „inwalidzi ruchu”, ale to nie znalazło uznania w środowisku naukowym. Wtedy ktoś powiedział ‘to jest osoba „niesprawna ruchowo”’. Potem dodano jeszcze Warszawę i nazwa Fundacji była gotowa.

12 czerwca 1990 r. w Pałacu Kultury i Nauki akt notarialny, na mocy którego ustanowiono „Fundację pomocy matematykom i informatykom niesprawnym ruchowo – Warszawa” (od 2013 r. Fundacja Aktywizacja) podpisały 2 osoby prawne (Polska Akademia Nauk i Polskie Towarzystwo Informatyczne) i 21 osób prywatnych. Wśród prywatnych Fundatorów było 15 znanych i cenionych w Polsce i na świecie naukowców (10 profesorów, 2 doktorów habilitowanych i 3 doktorów) oraz 4 magistrów i 2 osoby z wykształceniem średnim.

„Cel Fundacji (z aktu notarialnego): wspomaganie matematyków i informatyków z uszkodzeniami narządów ruchu przez:

1) pomoc w uprawianiu działalności zawodowej (w szczególności programistycznej i edytorskiej na komputerach osobistych),

2) pomoc w uzyskaniu i regenerowaniu sprzętu rehabilitacyjnego,

3) pomoc materialną, socjalną i prawną.

Przez matematyków i informatyków rozumie się osoby z wykształceniem matematycznym lub informatycznym wyższym lub średnim oraz studentów
i uczniów tych specjalności, a także osoby czynnie uprawiające jeden z tych kierunków mimo braku formalnego wykształcenia.”

Już w momencie ustanowienia Fundacja była unikatowa, co najmniej z dwóch powodów. Wcześniej nie było podobnej organizacji, którą założyliby jedynie ludzie ze świata nauki i żadna inna organizacja nie miała tak długiej i skomplikowanej nazwy, stąd wszędzie w skrócie nazywano ją „fundacją profesorów”.

Fundację utworzono dla kilkorga absolwentów Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW. Osoby te nie wymagały ani pomocy psychologa, ani doradcy zawodowego. Dokładnie wiedziały, co chcą robić i mogły rozpocząć pracę natychmiast, ale były przykute do wózka, co w tamtym czasie oznaczało praktycznie całkowite wykluczenie. Absolwenci potrzebowali sprzętu, miejsca pracy oraz linii telefonicznej do pracy zdalnej.

Władze Fundacji. Obok Rady i Zarządu w Fundacji był jeszcze jeden organ: Komisja Podopiecznych. Komisja prowadziła Rejestr Podopiecznych Fundacji
i zajmowała się organizowaniem dla nich pomocy finansowej i rzeczowej (żywność, odzież, sprzęt, zapomogi). Jako organ działała do 2005 r.

Po trzech latach działania Fundacji okazało się, że Statut zawiera luki, m. in. nie przewidziano trybu powoływania Rady Fundacji, gdy kończy się jej kadencja. Aby rozwiązać ten problem „uruchomiono” wszystkich Fundatorów, którzy powołali Walne Zgromadzenie Fundatorów (założycielom fundacji prawnie zawsze wszystko wolno). WZF było najwyższym organem Fundacji, zarejestrowanym w Sądzie Gospodarczym, ale nigdy nie zostało wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego, ponieważ formularz tego ostatniego nie przewidywał takiej możliwości. Walne Zgromadzenie Fundatorów funkcjonowało do końca 2012 r.

W chwili zakładania Fundacja nie miała własnej siedziby. Działała „towarzysko” w jednym pokoju z kilkunastoosobowym działem naukowym IPI PAN,
a jednoosobowa Komisja Podopiecznych w pokoju Działu Kadr IPI PAN. Po przeniesieniu Instytutu na ul. Ordona otrzymała na krótko własny pokój 9 m2. Później było mieszkanie przy ul. Tatrzańskiej.

Przez pierwsze trzy lata Fundacja służyła pomocą docelowej grupie podopiecznych, zapewniając im wyposażenie w komputery osobiste, co umożliwiało pracę w domu. Fundatorzy i osoby z nimi zaprzyjaźnione, starały się załatwiać wszędzie, gdzie było to możliwe, zlecenia dla swoich podopiecznych na wykonywanie prac, które wymagały umiejętności korzystania z komputera (wtedy tacy specjaliści byli bardzo poszukiwani).

Od 1991 r., z powodu wysokiego czynszu, wszystkie instytucje naukowe zaczęły opuszczać Pałac Kultury i Nauki. Wydział Matematyki, Informatyki
i Mechaniki UW przeniesiono na ul. Banacha do budynku, do którego można było wejść tylko po wielu wąskich schodach. Przy takiej barierze przez kilkanaście kolejnych lat osoby na wózkach nie mogły tam studiować. Instytut Podstaw Informatyki PAN przeniesiono do baraków na ul. Ordona na Woli, dokąd już dużo trudniej było dojechać.

Wtedy po raz pierwszy rozpatrywano możliwość zamknięcia Fundacji. Główny cel został osiągnięty – absolwenci Wydziału Matematyki
i Informatyki i Mechaniki UW, poruszający się na wózkach, znaleźli pracę, niektórzy założyli własne (dobrze prosperujące) firmy. Fundacji brakowało pieniędzy i osób chcących pracować społecznie. Tak w ogóle, to Fundacji zawsze brakowało pieniędzy, przynajmniej w XX wieku.
Na Walnym Zgromadzeniu Fundatorzy ustalili, że Fundacja ma działać dalej w zmienionym merytorycznie kształcie – ma prowadzić szkolenia komputerowe dla osób niepełnosprawnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób niesprawnych ruchowo, no i stwierdzili, że trzeba jej trochę pomóc.

Od Polskiej Akademii Nauk Fundacja otrzymała w użytkowanie lokal przy ul. Twardej. To była pierwsza „własna” siedziba Fundacji, z pierwszą salą komputerową na 15 stanowisk. Parter przystosowano dla osób na wózkach, a na antresoli było kilka ciasno ustawionych biurek z komputerami, przy których działały tzw. osoby „chodzące”. Na Twardej pojawiły się nowe osoby z nowymi pomysłami. Pomysły te związane były ze zmianą „profilu” beneficjenta Fundacji, z osoby aktywnej zawodowo, wymagającej konkretnej pomocy w eliminacji barier otaczającego świata, na osobę odosobnioną mentalnie. Do Fundacji zaczęły zgłaszać się po pomoc osoby, które oczekiwały wsparcia materialnego, ale w ich zamkniętym, często ograniczonym do najbliższych, otoczeniu czterech ścian. Komisja Podopiecznych, a z czasem cała Fundacja dążyła do tego, aby zmusić osoby z niepełnosprawnościami do wyjścia z domu, opuszczenia swojej „skorupy”, choćby po odbiór paczki pomocowej. Dziś trudno uwierzyć, ale było to bardzo ciężkie zadnie.

– Dziennikarka, Krystyna Karwicka-Rychlewicz, wspólnie z Tomaszem Zielińskim z wydawnictwa Lupus i Markiem Goschorskim z MSP/CHS Electronics, zainicjowali organizowanie corocznych „Balów Charytatywnych Informatyków”. Bale towarzyszące międzynarodowym targom „Komputer Expo” odbywały się zwykle w modnym wówczas Hotelu Sheraton, a dochód z nich przeznaczany był na działalność statutową Fundacji. Koszty organizacyjne pokrywali sponsorzy – czołowe firmy informatyczne – m. in. takie, jak: BiG Vent, Canon, Computer Service Support, D-Link, Ever, Hewlett Packard, IBM, Intel, Kingston, Lexmark, LG Electronics, McAffe, Microsoft, NASK, OKI, Seagate, Symantec. Na przestrzeni lat 1994–2005 odbyło się 12 Balów. Warto zajrzeć na http://idn.org.pl/fpmiinr/bci/2005/ i poczytać o tej wieloletniej inicjatywie.

W 1996 r. uczestnicy II Forum Teleinformatyki, kierując się chęcią ułatwienia osobom niepełnosprawnym dostępu do zasobów informacyjnych sieci Internet oraz alternatywnych sposobów komunikowania się i wykonywania pracy, podjęli inicjatywę utworzenia Internetu dla niepełnosprawnych. Jej głównym animatorem był Marek Car, Prezes Polskiej Społeczności Internetu, Prezes Polska OnLine, a zarazem członek Rady Fundacji. I tak w Fundacji,
w 1996 r. powstał pierwszy polski portal dla tej społeczności pod nazwą „Internet Dla Niepełnosprawnych” www.idn.org.pl.

– Krzysztof Markiewicz, informatyk na wózku, autor portalu i jego administrator, gromadził od 1993 r. dane dotyczące roli i szans, jakie Internet stwarza środowisku osób niepełnosprawnych i te wszystkie zebrane informacje umieścił na fundacyjnym serwerze. W 2003 r. Krzysztof Markiewicz otrzymał z rąk Billa Gatesa nagrodę w ramach pierwszej edycji inicjatywy „Wspólnie kreujemy lepszą rzeczywistość”.

Na portalu IdN ukazywał się „Kurier IdN”, redagowany przez Krystynę Karwicką-Rychlewicz. W „Kurierze” można było znaleźć wiele interesujących informacji w działach takich, jak: „Aktualności”, „Prawo”, „Konkursy, Imprezy, Wystawy”, „Bez Barier”, „Edukacja”, „Z Życia Organi-zacji Pozarządowych”, „Sport”, „W Cieniu Wielkich Afer”, „Zdrowie, Medycyna, Nauka”, „Ze Świata Teleinformatyki”, „Z Różnych Stron” lub napisać list w ważnej sprawie, który był publikowany w dziale „Listy”. Portal IdN, „Kurier IdN” i „Kawiarenka internetowa” (organizowana w sobotę i niedzielę, gdzie każda osoba niepełnosprawna, oprócz skorzystania z Internetu, mogła porozmawiać z innymi obecnymi osobami) były jednymi z najistotniejszych działań Fundacji
w całej jej 30-letniej historii, ponieważ stanowiły okno na świat dla sporej rzeszy osób z niepełnosprawnościami.

– Krystyna Wojakowska-Lewicka, przy udziale dwóch psycholożek, zaprojektowała „Warsztat Aktywizacji Zawodowej – pomoc i samopomoc sprzężenie zwrotne”. Było to połączenie szkolenia komputerowego ze specjalistycznym programem psychologicznym, w którym w ramach „grupy wsparcia” realizowany był program usamodzielniania się przez podjęcie pracy, uzupełniany treningiem zadaniowym i pracą w ramach wolontariatu na rzecz Fundacji lub kolegów. Warsztaty Aktywizacji Zawodowej, popularnie zwane WAZami, były finansowane z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. W latach 1997– 2010 Fundacja zrealizowała 22 takie programy. Można powiedzieć, że WAZ był prekursorem późniejszych programów aktywizacji zawodowej. Hasło „aktywizacja zawodowa” zawitało do Polski w 2002 roku, ale o nim tylko mówiono, natomiast robiło się niewiele.

– ECDL (European Computer Driving Licence – Europejskie Komputerowe Prawo Jazdy) – pod koniec ubiegłego wieku, od 1997 r. na Twardej organizowano szkolenia dla osób z niepełnosprawnościami, które chciały taki dokument uzyskać i przeprowadzano egzaminy; egzaminatorami byli członkowie Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Posiadaczom dokumentu ECDL łatwiej było znaleźć pracę.

Na Twardej zapoczątkowano również realizację tzw. projektów przedakcesyjnych.

Skończył się XX wiek.

W pierwszym dziesięcioleciu obecnego wieku działy się w Fundacji dobre i złe rzeczy. Do dobrych należy pozyskanie lokalu przy ul. Narbutta i oficjalne rozszerzenie działalności poza Warszawę. Do złych zapaść finansowa w 2005/2006 r., która mogła skutkować bankructwem, a dalej zamknięciem Fundacji. Banki nie chciały już udzielać kredytów. Ówczesny Przewodniczący Zarządu poprosił, aby wszystkie osoby pobierające wynagrodzenie w Fundacji, przekazywały (zwracały) w każdym miesiącu część swojej pensji w formie dotacji. Osoby prywatne pożyczyły Fundacji ponad 150 tysięcy złotych (te pożyczki zostały później zwrócone). W ten sposób udało się przetrwać kryzys.

Ostatni raz chciano zamknąć Fundację w 2008 r. – nie została zamknięta, ale wielu Fundatorów wycofało się z uczestnictwa w pracach Walnego Zgromadzenia Fundatorów i organ ten przestał istnieć.

Na przestrzeni 30 lat przez Fundację przewinęły się dziesiątki, a może i setki tysięcy ludzi. Wielu osób już nie ma wśród nas.
Fundacja Aktywizacja stała się znaną w środowisku organizacji pozarządowych, ogólnopolską instytucją wspierającą osoby z niepełnosprawnościami oraz ich najbliższe otoczenie. Na wysokie notowania Fundacji na rynku złożył się wysiłek wielu osób, zarówno zarządzających, pracujących jak
i współpracujących.

Mówi się, że prawidłowo działająca organizacja powinna mieć: dobry statut, odpowiedni organ kontroli i prężny zarząd. A my, Rada Fundacji, oczywiście zgadzamy się z tym, ale mówimy, że najważniejsze są osoby, jakie organizacja zatrudnia, bo to od ich pracy i zaangażowania zależy wszystko.

Fundacja była wyjątkowa, gdy ją zakładano i niech taką pozostanie.

Z okazji jubileuszu członkowie Rady Fundacji dziękują wszystkim Osobom Zatrudnionym we wszystkich Oddziałach i na wszystkich stanowiskach
w Fundacji, życząc dalszych sukcesów zawodowych, dużo zdrowia oraz pomyślności w życiu osobistym.

 

W imieniu Rady Fundacji,

Anna Cetnarowicz–Jutkiewicz                      Ewa Gąsiorowska–Wirpszo
(Wiceprzewodnicząca RF)                      (Fundator i Przewodnicząca RF)

 

[1] Wyjątkiem od ogólnopolskiej reguły podejścia do niepełnosprawności było zorganizowanie w 1975 r. Zespołu Niewidomych Programistów w Centrum Obliczeniowym PAN (od 1977 r. Instytut Podstaw Informatyki PAN). Tutaj bardzo zadbano o nazwę (żadnego inwalidy w nazwie!). W skład Zespołu weszło trzech niewidomych magistrów – absolwentów UW, SGPiS [obecnie SGH] i PW, słabowidzący doktor nauk technicznych PW) oraz widzący asystent. Wyraz „słabowidzący” (pisany bez odstępu) to oryginalna nazwa niesprawności, którą posługiwał się członek Zespołu. Nie chciał być ani „niedowidzącym”, ani „słabo widzącym”. Zespół Niewidomych Programistów udowodnił, że nie wszyscy inwalidzi (w tym wypadku wzroku) muszą być – z założenia – skazani na produkowanie szczotek. Członkowie Zespołu uzyskali stopnie naukowe i przez 20 lat prowadzili badania naukowe.