Serdecznie zachęcamy do przeczytania wywiadu Marty Roskowińskiej – Specjalistki ds. rekrutacji i organizacji form wsparcia z Łukaszem Bukowcem i Wiktorem Dobrowolskim, specjalistami z jednej z najszybciej rozwijających się branży e-commerce.

Czy trzeba mieć wykształcenie kierunkowe, aby pracować w e-commerce?

[Łukasz] Zdecydowanie nie trzeba mieć formalnego wykształcenia. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Co więcej, właściciele sklepów, które pomagaliśmy rozwijać, nie ukończyli studiów ekonomicznych czy szkół biznesowych. Oczywiście, wykształcenie kierunkowe może się przydać, np. w przypadku produktów specjalistycznych, natomiast samo w sobie nie jest wymagane i wcale nie musi dawać przewagi rynkowej. Najważniejsze są chęci, trochę wolnego czasu i stabilne łącze internetowe.

Czy należy ukończyć konkretne kursy, aby pracować w tej branży?

[Łukasz] Dzisiaj rozpocząć sprzedaż przez Internet można praktycznie w ciągu pięciu minut. Nie potrzeba do tego żadnych dyplomów ani certyfikatów. Natomiast uczestnictwo w szkoleniach z tego zakresu z pewnością pomoże zacząć szybciej i sprawniej, wykorzystując wiedzę i doświadczenie praktyków e-commerce. Pozwoli także uniknąć często popełnianych błędów, dzięki czemu można zaoszczędzić czas i pieniądze.

[Wiktor] Rzecz jasna, kurs kursowi nierówny, dlatego – szukając szkolenia – warto upewnić się, że prowadzący zjedli – własne – zęby na handlu internetowym, aby uniknąć czczego gadania oraz teoretyzowania na temat „jak zostać drugim Amazon”, a skupić się na najważniejszych i najpraktyczniejszych krokach z punktu widzenia osoby chcącej otworzyć i prowadzić sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia we własnych „czterech kątach”.

Jaki predyspozycje trzeba mieć, by pracować w e-commerce?

[Łukasz] Chęci i stabilne łącze internetowe! 😊 Oczywiście, umiejętność obsługi komputera jest dodatkowym atutem, natomiast wszystkiego można się nauczyć. Dodatkowo, jako że sercem każdego sklepu internetowego jest szeroko pojęta obsługa Klienta, doświadczenia z nią związane będą przydatne, stanowiąc wartość dodaną, ale nie warunek konieczny.

[Wiktor] Zwłaszcza, że właściwie dobrana i skonfigurowana platforma e-commerce wyręcza w większości czynności administracyjnych – od zaksięgowania płatności, przez wystawienie paragonów i faktur, po wygenerowanie etykiet nadawczych oraz przekazanie numerów śledzenia przesyłek – sprowadzając administrowanie nieograniczoną liczbą zamówień do zaledwie kilku kliknięć dziennie. Tak, aby głowę specjalisty lub specjalistki zaprzątały przede wszystkim odpowiedzi na pytania potencjalnych Klientów oraz pomysły, jak pozyskać nowych, a zarazem zachęcić do ponownego zakupu już istniejących. Zatem, do grona wskazanych predyspozycji, dodałbym jeszcze otwartość i entuzjazm, ponieważ w handlu internetowym możliwości są ograniczone jedynie wyobraźnią osób je prowadzących.

Jakie szanse osobom z niepełnosprawnościami daje branża e-commerce?

[Wiktor] Szczerze mówiąc, nie znam innych kanałów komunikacji i sprzedaży, a zarazem dziedzin aktywności ekonomicznej, które niwelowałyby bariery wynikające z jakiejkolwiek niepełnosprawności bardziej niż Internet oraz e-commerce. Wystarczy raz a dobrze zaplanowany model i proces biznesowy oraz dostosowana platforma, aby Klient nie był w stanie zorientować się, że sklep internetowy założyła i prowadzi osoba z niepełnosprawnością, niezależnie od posiadanej dysfunkcji, włączając zarówno osoby całkowicie niewidome czy niesłyszące, jak i posiadające dysfunkcje ruchowe. Ponadto, dodatkowym atutem jest niemal bezgraniczna – szeroko rozumiana – skalowalność, która sprawia, że każda kolejna godzina zainwestowana w e-biznes może przynieść nieproporcjonalnie duży zwrot. Wykonując pracę etatową otrzymujemy wynagrodzenie wprost proporcjonalne do liczby przepracowanych godzin. Niestety, biorąc pod uwagę realia rynku pracy osób z niepełnosprawnościami  w Polsce, nierzadko bliskie płacy minimalnej. Prowadząc własne mikroprzedsiębiorstwo handlowo-usługowe, na przykład sklep spożywczy lub salon masażu, spodziewamy się dochodu skorelowanego z sezonowością i godzinami otwarcia. Oczywiście, jeżeli w międzyczasie nie zostaniemy zmuszeni do zawieszenia lub zakończenia działalności, np. wskutek pandemii. Natomiast sprzedając w Internecie, mamy dostęp do rzeszy potencjalnych Klientów od rana do wieczora, 7 dni w tygodniu, zaś nawet drobna zmiana treści opisu produktu czy kryteriów kierowania reklamy internetowej może skutkować wzrostem obrotu o dziesiątki, setki, a nawet tysiące procent. To właśnie magia e-commerce, która nie tylko przeciwdziała wykluczeniu, czyniąc osoby z niepełnosprawnościami pełnosprawnymi w pracy, lecz także otwiera drzwi do awansu zawodowego i społecznego.

Jakie wskazówki mają Panowie dla osób z niepełnosprawnościami, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z e-commerce? Jak w takim zawodzie mogą poradzić sobie osoby z dysfunkcją wzroku czy słuchu?

[Wiktor] Przede wszystkim – zapraszamy na nasze szkolenie! 😉 Wskazówka numer 1: nie zwlekać, ponieważ najlepsze miejsce i czas na rozpoczęcie przygody z e-commerce jest tu i teraz! Handel internetowy to gigantyczna kula śnieżna, która jest już nie do zatrzymania, a zarazem nieustannie się rozrasta i przyspiesza.

[Łukasz] Dysfunkcja słuchu nie jest absolutnie żadnym problemem. Nawet w kwestii obsługi Klienta – wszystko można w dzisiejszych czasach załatwić on-line. Klienci są wręcz przyzwyczajeni do kontaktu poprzez czat lub e-mail, i nie lubią zmieniać kanału komunikacji. Jeżeli chodzi o osoby niewidome, stawiając pierwsze kroki, najwygodniej będzie im skorzystać z pomocy osób widzących, które na początku pomogą przy wyborze zdjęć produktowych oraz dostosowaniu wyglądu strony internetowej, a także przeprowadzą je przez panel administracyjny platformy e-commerce.

[Wiktor] Generalnie, platformy e-commerce różnią się pod kątem poziomu dostępności treści i użyteczności interfejsu dla użytkownika z niepełnosprawnością, w szczególności osoby niedowidzącej lub całkowicie niewidomej, jednak wszystkie dają się obsługiwać z pomocą standardowego oprogramowania udźwiękowiającego. Poza tym, warto mieć świadomość, że dosłownie wszystko, czego – z jakichkolwiek względów – nie jesteśmy w stanie lub nie chcemy robić samodzielnie, możemy po prostu zlecić. Na przykład, jeżeli dysfunkcja wzroku utrudnia lub uniemożliwia nam kompletowanie zamówień oraz pakowanie i nadawanie przesyłek, powierzmy obsługę logistyczną zewnętrznemu operatorowi, który całościowo zajmie się magazynowaniem towaru oraz realizowaniem zamówień pobranych z naszego sklepu internetowego, albo nawiążmy współpracę z wybranymi hurtowniami w modelu dropshipping.

[Łukasz] Tak więc osoby z niepełnosprawnościami mogą wykonywać z powodzeniem wszystkie lub niemal wszystkie zadania związane z prowadzeniem własnego sklepu internetowego czy sprzedażą poprzez portale typu Allegro.

Czy są jakieś przeciwwskazania, aby pracować w tej branży?

[Łukasz] Na pewno warto wziąć pod uwagę skutki długotrwałego wpatrywania się (lub wsłuchiwania) w monitor komputera lub ekran telefonu… 😉

Za co Panowie lubią pracę w e-commerce?

[Łukasz] Po pierwsze: daje ogromną niezależność – dzięki outsourcingowi wszystkich działań związanych z magazynowaniem i wysyłką towaru, można pracować praktycznie z każdego miejsca na ziemi, znajdującego się w dowolnej strefie czasowej. Po drugie: zapewnia bardzo szybką skalowalność – otwarcie się na rynek międzynarodowy, a nawet cały świat, wymaga od specjalisty/ specjalistki w zasadzie jedynie przetłumaczenia strony internetowej na wybrane języki oraz nawiązania współpracy z właściwą firmą kurierską, obsługującą dane regiony i kraje.

[Wiktor] Po trzecie: niskie bariery wejścia i minimalne koszty stałe. Po czwarte: skuteczny marketing, czyli maksymalny zasięg i szczegółowe kryteria kierowania reklamy internetowej oraz mierzalność wyników. Na przykład, promując naszą tradycyjną działalność gospodarczą, mamy wpływ co najwyżej na lokalizację (np. możemy wykupić powierzchnię reklamową na bilboardach w wybranej dzielnicy albo kolportować ulotki w budynkach przy wybranej ulicy) oraz elementarne cechy społeczno-demograficzne grupy odbiorczej (np. wykupując reklamę w periodyku, w gronie czytelników którego przeważają mężczyźni do 44. roku życia z wyższym wykształceniem, należący do osób dobrze sytuowanych). Zaś chcąc zmierzyć wyniki kampanii reklamowej musielibyśmy zapytać każdego Klienta, skąd dowiedział się o naszej firmie lub jak trafił do naszego sklepu czy salonu, a następnie zsumować wydane kwoty i porównać uzyskaną sprzedaż z poniesionymi kosztami promocji. Podczas gdy prowadząc sklep internetowy i reklamując się on-line, możemy nie tylko wyświetlać reklamę osobom mieszkającym lub przebywającym w dowolnym miejscu w Polsce lub za granicą, lecz także przebierać w  dosłownie  tysiącach cech demograficznych, psychograficznych i behawioralnych odbiorców naszej komunikacji marketingowej. A na koniec dnia sprawdzić, która reklama przyniosła więcej transakcji oraz większy zwrot z inwestycji, żeby niezwłocznie wstrzymać lub ograniczyć kampanie mniej dochodowe, stawiając na intratne grupy docelowe i treści reklamowe. Wszak reklama dźwignią handlu, którego przyszłość to marketing internetowy oraz e-commerce!

Od jak dawna się Panowie zajmują pracą w tej branży ico Panów skłoniło do wyboru takiej drogi?

[Łukasz] Sprzedażą w Internecie zajmuję się od 2004 roku, kiedy jeszcze byłem osobą niepełnoletnią i musiałem założyć konto w znanym i lubianym portalu aukcyjnym na dane swoich rodziców. Wtedy czasy były zupełnie inne, praktycznie nikt nie chciał wysyłać produktów po zakupie, więc większość transakcji odbywała się twarzą w twarz. Później, podczas pobytu za granicą po ukończeniu szkoły średniej, zajmowałem się sprzedażą na portalu eBay. Swój pierwszy niezależny sklep internetowy założyłem w 2012 roku, po powrocie z dwuletniej emigracji. Niestety był biznesową porażką – zarobione za granicą pieniądze przeznaczyłem w znacznej części na towar i oprogramowanie e-commerce (wtedy było dużo trudniej o platformę w modelu SaaS, w którym – w zamian za stosunkowo niewysoki abonament – otrzymujemy sklep internetowy all-inclusive). Przez to zabrakło mi środków na marketing, więc wyczerpałem budżet, zanim udało mi się dotrzeć do wystarczająco szerokiego grona Klientów. Musiałem zamknąć biznes, natomiast otrzymałem w zamian bardzo cenną lekcję, która pozwoliła mi na zrozumienie branży i stworzenie następnych, znacznie lepiej prosperujących sklepów internetowych.

[Wiktor] W porównaniu z Łukaszem, jestem nowicjuszem, ponieważ swoją przygodę z e-commerce rozpocząłem dopiero w 2017 roku, szukając pomysłu na skalowalne zajęcie po godzinach, dopełniające – a właściwie ubarwiające – mój korporacyjny żywot, czyli ślęczenie przed ekranem komputera od 9 do 17, oczywiście przy dźwięku odbijanej karty, litrach wypijanej kawy oraz pogawędkach o pogodzie, diecie i planie urlopowym w firmowej kantynie… 😉 Wówczas, w związku z nadchodzącym sezonem grzewczym, moja żona zaproponowała, abyśmy kupili sobie maski antysmogowe, żeby zapewnić jakąkolwiek ochronę naszym płucom i oskrzelom przed ciężkim, gęstym, wielkomiejskim powietrzem. Po czym okazało się, że – dzisiaj nie do pomyślenia – aby nosić maseczkę, trzeba wykazać się nie lada odwagą, co szybko i sprawnie zmotywowało mnie do znalezienia alternatywy. I tak powstał sklep internetowy z filtrami do nosa przeciw zanieczyszczeniom powietrza – WoodyKnows Polska! 😊

Co Panowie uważają za swoje największe osiągnięcie dotychczas?

[Łukasz] Jeśli chodzi o e-commerce, to z pewnością wprowadzenie na polski i potem europejski rynek filtrów nosowych marki WoodyKnows było nie tylko interesującym przedsięwzięciem, lecz także nie lada wyzwaniem. Wszystko, w tym tak zwany popyt pierwotny, czyli nie tyle rozpoznawalność marki, ile samą świadomość istnienia produktu zwanego filtrami do nosa czy filtrami nosowymi, musieliśmy zbudować właściwie od zera. Ten projekt dał nam wielką satysfakcję, a przy okazji udowodniliśmy sobie i innym, że prowadząc własny e-biznes  można całkowicie uniezależnić się od jakichkolwiek czynników innych niż dostęp do Internetu.

[Wiktor] Dodam, tym razem krótko i na temat, że ponad 45 tysięcy zamówień oraz 95% ocen 5/5 również wywołuje uśmiech szczerego zadowolenia. Aczkolwiek, ponieważ pandemia oraz nakaz zakrywania zarówno nosa, jak i ust de facto uśmierciły filtry nosowe, nie próżnujemy, planując kolejne przedsięwzięcia. Zatem wierzę, że największe osiągnięcia dopiero przed nami! 😉

Jak do tej pory przebiegała Panów współpraca z osobami z niepełnosprawnościami?

[Łukasz] W kwestii współpracy zawodowej, swego czasu za obsługę telefoniczną Klientów naszego sklepu internetowego odpowiadał całkowicie niewidomy Andrzej. Nie miał najdrobniejszych problemów z przyjmowaniem zamówień przez telefon i wprowadzaniem ich do systemu, informowaniem Klientów o statusie realizacji oraz udzielaniem informacji o marce i produktach. Myślę, że żaden z Klientów nawet przez chwilę nie pomyślał, że może rozmawiać z osobą niewidomą. Jeśli chodzi o szkolenia, to niedawno, dzięki Fundacji Aktywizacji, mieliśmy ogromną przyjemność przeprowadzić szkolenie dla niewidomego Piotra, uwzględniające zarówno praktyczną teorię, jak i 100-procentową praktykę, w ramach której bez ani jednej interwencji osoby widzącej – Piotrek samodzielnie skonfigurował sklep internetowy PrestaShop, a następnie wykonał wszystkie czynności związane z obsługą zamówień w aplikacji BaseLinker. Chapeau bas – czapki z głów!

[Wiktor] Ponieważ jednak nie samą pracą żyje człowiek, wraz z niewidomym Jurkiem z krakowskiego stowarzyszenia aktywizacji społecznej i sportowej osób niepełnosprawnych, zdobywaliśmy Koronę Europy, wspólnie wchodząc na dwadzieścia sześć spośród ponad czterdziestu najwyższych szczytów poszczególnych krajów europejskich, w tym na przykład dosłownie wbiegając na Ben Nevis w Szkocji, Scafell Pike w Anglii oraz Snowdon w Walii w mniej niż 24 godziny. Czy zatem osoba z niepełnosprawnością może zostać e-biznesmenem? Nie widzę przeszkód! 😊

Nasi rozmówcy 🙂

Łukasz Bukowiec – współzałożyciel sklepów internetowych i startupów sprzedających on-line. Ekspert w dziedzinie e-commerce, inwestor kryptowalutowy oraz praktyk Lean Thinking.

Wiktor Dobrowolski – absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz Executive MBA na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Ekspert w dziedzinie e-commerce oraz marketingu i reklamy internetowej oraz planowania i analizy biznesowej. Pasjonat wspinaczki skalnej i trekkingu wysokogórskiego.

Wywiad przeprowadziła 🙂

Marta Roskowińska – Specjalistka ds. rekrutacji i organizacji form wsparcia